Temat ten był już poruszany na kilku innych portalach związanych z naszym miastem. W świetle tego co jednak przez kilka tygodni obserwowałem postanowiłem, że i ja wtrącę swoje trzy grosze. Nie tak dawno temu w Malborku zrobiono przepiękny deptak, którego główną atrakcją jest bardzo ładna, ukryta w podłożu fontanna. Oczywiście pomimo tego iż jest to jawny dowód iż w naszym małym mieście w końcu coś się dzieje, malkontenci uważają inaczej. Przyznam szczerze, że Malbork pokochałem na nowo dopiero po kilkuletnim pobycie w Łodzi, faktycznie człowiek dopiero zaczyna za czymś tęśknić gdy to utraci. Na szczęście teraz już wiem i jeśli tylko Bóg da nie zamierzam się nigdzie ruszać. Chociaż zaklinać się nie będę gdyż niezbadane są ludzkie ścieżki. Wróćmy jednak do samej fontanny.

Fontanna w Malborku
Już w dniu pierwszej prezentacji okazało się, że nie jest tak różowo. Fakt, projektant mógł pomyśleć o jakimkolwiek zabezpieczeniu swojego dzieła, ale z drugiej strony skąd miał wiedzieć, że ludzie okażą się tak głupi? Właśnie o tę głupotę się tutaj rozchodzi. Rozwścieczony tłum małolatów rzucił się na nowy twór niczym stado byków na czerwoną płachtę. Szkoda tylko, że byki z miejsca wygrywają bo mają chociaż jakiś powód swojego zachowania. Niestety tego samego nie można powiedzieć o części Malborskiej młodzieży. Chyba żadnemu z nich przez myśl nawet nie przeszło, że woda musi mieć gdzieś ujście. Co to, to nie… gdzie tam. Zatykane zadem wytryski fontanny to obecnie normalny obraz jaki spotykamy w naszym mieście. Jak najbardziej rozumiem młodość, dziecięcy szał i zabawę (sam nadal czuję się po części dzieckiem) tak czasem po prostu wypada pomyśleć. Gdzie do cholery podziewają się w takich momentach rodzice, czy to nie właśnie oni powinni uświadamiać swoim pociechom czego robić nie powinny. Gdzie byli? Tuż obok. Większość z nich siedzi zawsze na ławkach, patrząc pustym wzrokiem na swoje rozbrykane dzieciątka. Są szczęśliwi, i szczerze wcale się im nie dziwię, też byłbym zadowolony gdybym miał je chociaż na moment z głowy. Ale czy nie lepiej kupić im Lego lub włączyć Tv? Inna sprawa, że wszystko to przybrało już wymiar absurdu, gdyż większość z dzieciarni biega po środku miasta w slipkach i strojach kąpielowych. Może nadszedł już czas by uświadomić im, że istnieje coś takiego jak morze? I co więcej nie jest aż tak daleko. Ponownie zapytam… gdzie są rodzice?
Jasne. Potrafię zrozumieć, że dla każdej matki jej dziecko jest najpiękniejsze. Ale na Boga, mamuśki kiedy zrozumiecie, że dla przypadkowej osoby lub co gorsza turysty będzie to po prostu kolejny spasiony hamburgerami (obok znajduje się McDonald), ubrany w obcisłe spodenki, rozwydrzony bachor i nie każdy musi chcieć go w takim stanie oglądać. Wiem, wiem lubicie chwalić się swoimi pociechami, ale od tego jest rodzina, róbcie to więc przed nią – lub na Naszej Klasie. Przy okazji tej kwestii naszło mnie też niezbyt przyjemne przemyślenie. Chyba większość z rodziców nie zdaje sobie sprawę, że puszczając 9 letnią dziewczynkę w bikini na środek miasta robią jawną i całkiem legalną imprezę dla pedofilii? Jasne, że nie. Niech się dzieci “bawią” niszcząc przy tym cudzą własność. Fontanna od swojego otwarcia była już naprawiana zdaję się 2 razy. Kto wie może więcej, przestałem już zwracać uwagę na liczbę. Nasuwa się więc pytanie. Czy tak naprawdę warto coś robić dla społeczeństwa? Przecież i tak zawsze jest źle, gdy nic nie ma ludzie psioczą, gdy już jest sami doprowadzają to do ruiny. Przez głowę przechodzi tylko jedno słowo… żal mili państwo, żal. Tyle prawicie nam o niepoprawności młodzieży, twierdzicie jaka to jest ona obecnie zbuntowana i nieprzyjemna a sami nie potraficie wychować własnych dzieci. I wiecie co, zapewne kiedyś to samo będą mówić o nich. Chciałbym zobaczyć wtedy wasze pytające miny – w końcu w dużej mierze to właśnie wy się do tego przyczyniacie.

Miniaturowy Zamek Malborski
Malbork – Nie dla idiotów, chociaż spokojnie można zamienić to zdanie na dowolne miasto. Czy kiedykolwiek doczekamy się zadbanych trawników i czystych ulic? Czy w końcu mieszkańcy zrozumieją, że niszczą swój własny dom, swoje miasto? Po tych kilku odwiedzinach deptaka niestety śmiem w to wątpić. Może i wyjdę na sceptyka ale przynajmniej na oko wygląda to coraz gorzej. Mam tylko nadzieję, że w końcu miasto przydzieli odpowiednie służby porządkowe do pilnowania fontanny. Nie chciałbym bowiem by spotkał ją los miniaturowego modelu Zamku, którego zamknięto niczym małpę w klatce gdyż gówniarzerii zachciało się zabrać kawałek do domu…
Bo chociaż powiadają, że nadzieja jest matką głupich nadal kocham swoją matkę i wierzę, że coraz więcej ludzi zacznie dostrzegać nie tylko swoją własną wycieraczkę. W końcu to jak zbudowany będzie przyszły świat, zależy od nas i naszych dzieci. Może więc już teraz warto zwrócić uwagę co robią wasze pociechy?





